piątek, 27 września 2013

Nowy blog

 Hello !
Chciałam zaprosić was na nowe opowiadanie, które właśnie dziś otworzyłam : )

www.stranger-story.blogspot.com

     Życie Shay od zawsze było poukładane przez rodziców, którzy wymagają od niej perfekcji. Dziewczyna z pozornie idealnego domu, za prośbą przyjaciółki bierze udział w nielegalnych wyścigach samochodowych, na skutek czego poznaje Harrego - porywczego bruneta, którego przeszłość jest dość dramatyczna. Czy dziewczyna będzie w stanie porzucić wszystkie aspiracje jakie nakładali na nią rodzice ? Czy będzie w stanie pokochać chłopaka, który jest jej kompletnym przeciwieństwem ? Jak potoczy się jej życie ?
     Jedno jest pewne : życie Shay już nigdy nie będzie takie same, odkąd na jej drodze pojawi się Harry.

piątek, 22 czerwca 2012

Nowe opowiadanie

Osiemnastoletnia Grace, po kłótni z mamą przeprowadza się do swojego ojca, który
jest menadżerem One Direction. Chłopaki z zespołu mieszkają w domu jej ojca. Jak Grace się
z nimi dogada ? Czy będzie to jej szansa na nowe przyjaźnie, nową miłość ?
A może raczej na dramatyczne kłótnie ?
Zapraszam !

środa, 6 czerwca 2012

Jednopart #3

Opowiadanie napisane dla koleżanki o Channingu Tatumie, ale tutaj zamieszczam zmienione na Zayna. Mam nadzieję, że się spodoba. ; > 
_________________________________________________________________

      Zapewne każdy z was ma w swoim życiu taki dzień, którego nigdy nie zapomni. Wyjątkowe wydarzenie, spełnienie marzeń, a może i wyjątkowa osoba zmieniło ten jeden zwykły dzień w ten niezapomniany. Mój wyjątkowy dzień ? Jasne, że taki był. Obrócił moje zycie o 180 stopni. Trwa do teraz..
      Londyn. Wychodziłam właśnie ze Starbucksa trzymając w ręku moją ulubioną Caffe Mocha. Idealnie poprawiała mi humor w tak pochmurny i deszczowy dzień w moim mieście. Spojrzałam na zegarek i stwierdziłam, że jeśli się nie pośpieszę to spóźnię się na lekcję. Zatrzymałam się na pasach i  wpatrywałam się w nadjeżdżającego, czarnego Range Rovera z nadzieją, że się zatrzyma. Niestety samochód przejechał ochlapując mnie przy tym kałużą. Byłam cała przemoknięta brudną wodą. Przeklinałam w myślach człowieka siedzącego za kierownicą i spostrzegłam, że ten właśnie zaparkował blisko mnie i wysiadł z pojazdu. W moją stronę szedł teraz wysoki chłopak z czarnymi, postawionymi do góry włosami , ubrany w szare rurki, niebieską koszulkę i jasną koszulę z podwiniętymi rękawami. Rozszerzyłam oczy na jego widok, bo trzeba przyznać, że był przystojny. Kiedy stał już blisko mnie zahipnotyzował mnie swoimi brązowymi tęczówkami. W końcu otrząsnęłam się z tego transu i gdy spojrzałam na swoje ubranie złość powróciła.
- Widzisz co zrobiłeś ?! Nie zdążę się nawet przebrać bo za jakieś 10 minut mam lekcje ! - krzyknęłam na niego.
- Przepraszam, nie wiedziałem, że cię ochlapię.  - powiedział zakłopotany.
- Dobra, nie ważne. - odwróciłam się na pięcie i odeszłam w stronę przeciwną niż zmierzałam. Musiałam wrócić się do domu, aby zmienić ubranie, co znaczyło, że znowu opuszczę zajęcia z chemii. Nagle ktoś złapał mnie za rękę i obrócił w swoją stronę. To znów był ten chłopak.
- Zaczekaj. Pożyczę ci swoją bluzę, mieszkam tutaj. - wskazał palcem na kamienicę obok. Zastanawiałam się czy to dobry pomysł, pożyczać ciuchy od nieznajomego. Mimo to zgodziłam się.
- No dobra.
- Tak w ogóle jestem Zayn. Zayn Malik. - wyciągnął rękę w moim kierunku. Podałam mu swoją dłoń, a ten ją uścisnął.
-  Hayley Winsley.
Chłopak otworzył drzwi swojego domu i wprowadził mnie do środka. Mieszkanie robiło wrażenie. Było urządzone bardzo nowocześnie i podejrzewałam, że mieszkał tu sam. Usiadłam na czarnej, skórzanej kanapie i czekałam na Zayna, który zniknął za jednymi z drzwi. Po chwili wszedł do salonu i podał mi 3 bluzy.
- Mam nadzieję, że będą pasować. - powiedział. Przyjrzałam się im i wybrałam granatową baseballówkę z białymi rękawami i naszytą literką 'M'. Poszłam do łazienki, aby przebrać się z mokrych ciuchów. Zostawiłam na sobie tylko koszulkę i wciągnęłam na nią bluzę Malika. Była trochę za duża, ale mimo to wyglądałam nawet ładnie. Kiedy wyszłam do salonu chłopak zagwizdał.
- A myślałem, że nikt nie wygląda w niej lepiej niż ja. - zaśmiał się.
- Niemożliwe staje się możliwe. Dzięki.
- Podwieźć cię do szkoły ? - zapytał.
- Byłabym wdzięczna.
- Chodź. - wziął ze stolika kluczyki od samochodu i wyszliśmy na zewnątrz. Chłopak otworzył przede mną drzwiczki jego Range Rovera i wsiadłam do środka. Po chwili ten siedział już obok mnie. Odpalił silnik i ruszyliśmy. Panowała niezręczna cisza, którą postanowiłam przerwać włączając radio. Akurat leciała moja ulubiona piosenka Dj Antonine - Ma Cheri.
- Uwielbiam ten kawałek. - oznajmił.
- Ja tak samo. - przyznałam z uśmiechem. Oboje zaczęliśmy nucić piosenkę i zakończyliśmy ją śmiechem. Spojrzałam na chłopaka i nasze oczy się spotkały. Poczułam jak się czerwienię i odwróciłam głowę w drugą stronę. Jechaliśmy parę minut i zajechaliśmy na szkolny parking.
- Kiedy mam ci ją zwrócić? - spytałam.
- Hm. O której kończysz lekcje ? Przyjadę po ciebie i może dałabyś się namówić na spacer, albo coś ? - jego pytanie zaskoczyło mnie. Ten przystojniak chciał się ze mną umówić, wow.
- No dobra, to przyjedź tutaj o 15.
- Będę, na pewno.
- Nie mogę się doczekać. Pa.
- Pa.
Wysiadłam z samochodu , a oczy wszystkich na boisku skupiły się na mnie. Widziałam jak dziewczyny szeptały sobie coś na ucho, zapewne o mnie, bo nie mogły odlepić oczu. Weszłam do budynku szkoły i spotkałam moją przyjaciółkę Cristal.
- Sie... A co ty masz na sobie ?! - spytała zdziwiona i poruszała brwiami do góry.
- Eh, długa historia. - odpowiedziała wyciągając z szafki książki.
- Mamy czas. - upierała się, ale w tej chwili zabrzmiał dzwonek na lekcje.
- Niestety nie. - uśmiechnęłam się i poszłam do klasy.
- Po tej lekcji opowiesz mi wszystko ze szczegółami. - dotrzymała mi kroku ruda. Weszłyśmy do sali i zajęłyśmy miejsca obok siebie. - Właściwie to możesz teraz opowiadać.
- Lepiej nie. Wiesz, że mam u niego przechlapane i mogę nie zdać do następnej klasy.
- A no, rzeczywiście. No to już, nie gadaj na lekcji. - przybrała poważnego głosu, ale po chwili obie wybuchnęłyśmy śmiechem, na co nauczyciel spojrzał na nas groźnie. Od razu spoważniałyśmy. Gdy w końcu mogliśmy wyjść na przerwę, Cristal zaczęła mnie wypytywać. Opowiedziałam jej całą historię z Zaynem.
- Ajj ! Ładny jest ? - zaczęła świrować przyjaciółka.
- No, może troszkę. Nie no jest boskiii !
- No to zakręć do niego.
- Umówił się ze mną po szkole.
- Oooo !
Niecierpliwiłam się do ostatniego dzwonka z myślą, że znów spotkam się z tym chłopakiem. Miał w sobie coś co bardzo mnie do niego przyciągało. Gdy wreszcie był koniec lekcji wybiegłam ze szkoły i usiadłam na ławce oczekując czarnego samochodu. Niestety ten wcale się nie pojawiał. Spojrzałam na zegarek i dochodziła już 15:30. No cóż, nie będę czekać na niego jak napalona idiotka. Poszłam w kierunku domu i stanęłam przed jego budynkiem. Wahałam się czy mam tam wejść i po chwili drzwi otworzyły się. Ku mojemu zdziwieniu ze środka wyszła wysoka blondynka poprawiająca sobie sukienkę. Za nią wyszedł Zayn i pocałował ją w usta. Poczułam jakby ktoś wbił mi nóż w plecy. Co ja sobie myślałam ? Że mogę do niego zakręcić ? To przecież nie moja liga. Chłopak przeniósł swój wzrok na mnie i wtedy kolejny raz się zaczerwieniłam. 
- Hayley.. - wydukał i zszedł do mnie po schodach. - Przepraszam. Wypadło mi z głowy.
- Emm.. Nie ma sprawy. - zdjęłam z siebie jego bluzę i podałam mu. - Dzięki za bluzę. Na -razie.  - powiedziałam i odeszłam wbijając wzrok w chodnik. To było dziwne. Byłam zazdrosna o chłopaka, którego nawet nie znałam. Nie mogłam przestać o nim myśleć, wyobrażałam sobie już nawet naszą 'randkę' , a on ? Zapomniał. Czyli dla niego to nic nie znaczyło. Zrobił to w ramach przeprosin i tyle. Kiedy doszłam do domu zorientowałam się, że w kieszeni jego bluzy zostawiłam telefon. Nie miałam ochoty znów widzieć Mulata, ale musiałam się do niego wrócić. Zadzwoniłam do jego drzwi, a gdy ten mi otworzył , widocznie był zaskoczony moją wizytą.
- Heej, przepraszam, że cię nachodzę, ale zostawiłam telefon w bluzie.
- Oo, wejdź do środka. - zrobiłam parę kroków w głąb pomieszczenia, a ten zamknął drzwi. Chwilę potem przyniósł mi moją zgubę. - Może zostaniesz trochę ? W końcu mieliśmy się spotkać.
- Mieliśmy ale zapomniałeś.
- Naprawdę mi przykro.
- No już, dobra. To może obejrzymy jakiś film ?
- Jasne.
Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy sobie horror. Mimo, że był straszny to i tak tego nie odczułam, bo nie mogłam się na nim skupić. Wciąż zerkałam w stronę chłopaka. Po filmie zaczęliśmy w końcu rozmawiać. Opowiedzieliśmy trochę o sobie nawzajem i próbowaliśmy się poznać. Oznajmił mi też, że ta blondynka nie jest jego dziewczyną, co mnie ucieszyło. Nim się obejrzałam robiło się już ciemno. Chłopak zaproponował mi podwiezienie, więc już niedługo potem byłam w domu.
Od tego czasu często spędzaliśmy razem czas i zostaliśmy przyjaciółmi. W jego obecności czułam się niesamowicie. Byliśmy ze sobą bardzo blisko i niektórzy myśleli nawet, że jesteśmy parą. On zawsze się na to śmiał, ale mi wtedy robiło się dziwnie przykro. Po prostu byłam w nim zakochana. Nie chciałam mu tego mówić, aby nie zepsuć naszej przyjaźni. Każdego dnia bałam się , że w końcu przyjdzie i przedstawi mi jakąś dziewczynę, którą naprawdę będzie kochał.
Któregoś dnia spotkaliśmy się u niego w domu. Jak zwykle kupiliśmy nowe filmy, zamówiliśmy pizzę i urządzaliśmy sobie seans. W którymś momencie na ekranie wyskoczył jakiś straszny potwór a Zayn aż oblał się ze strachy colą. Zaczęliśmy się śmiać i wtedy on ściągnął swoją mokrą koszulkę ukazując swój idealnie umięśniony tors. Wpatrywałam się w niego z iskierkami w oczach.
- Co tak patrzysz ? - zaśmiał się chłopak sprawiając, że oblałam się rumieńcami.
- Po prostu, nie mogę uwierzyć, że taki koleś przestraszył się tak dennej postaci. - zaczęłam się śmiać, a on rzucił we mnie poduszką. Nie dałam mu za wygraną i odpłaciłam mu się tym samym. Po chwili goniliśmy się po całym mieszkaniu. Kiedy odwróciłam głowę w jego stronę potknęłam się o dywan i upadłam na podłogę. Malik to wykorzystał i zaczął mnie łaskotać. Nie mogłam już wytrzymać ze śmiechu i zaczęłam prosić, żeby przestał. W końcu go przekonałam i po chwili zdałam sobie sprawę w jakiej jesteśmy pozycji. Leżałam na dywanie, a na mnie siedział okrakiem chłopak. Spojrzałam na jego twarz i zobaczyłam jak patrzy mi prosto w oczy. Wiedziałam, że widzi w nich coś więcej niż tylko brązowe tęczówki. Widział co we mnie jest. Jego twarz zaczęła zbliżać się do mojej i chwilę potem poczułam jego usta na moich. Był to delikatny, jednak bardzo subtelny i namiętny pocałunek. Przywarł do mnie swoim ciałem, od którego biło kojące ciepło. Kiedy przerwał pocałunek, znów popatrzył mi prosto w oczy.
- Hayley, wiesz, bo ja. Kocham cię. - te dwa ostatnie słowa sprawiły, że sięgnęłam gwiazd i  poczułam się najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
- Ja ciebie też kocham. - odpowiedziałam i przygryzłam wargę.

sobota, 12 maja 2012

Jednopart #2

Kolejny jednopart pisany na lekcjach. Historię wymyśliłam słuchając polskiego rapu. Tak jakoś mi się wzięło na smutną opowieść z Zaynem. Mam nadzieję, że się spodoba . : )

___________________________________________________________________________

Słuchaj tego podczas czytania KLIK


     Ze słuchawkami w uszach siedziałem na schodach mojej kamienicy. Spoglądałem z uwagą na biegających po podwórku dzieciaków. Cieszyli się chwilową wolnością. Każda sekunda poza domem sprawiała uśmiech na ich twarzach. Oderwanie się od problemów, kłótni i alkoholu. Wszyscy tutaj się dobrze znali. Łączyły nas te same problemy. Byliśmy jak rodzina, zawsze trzymaliśmy się razem. Jednak z nikim nie łączyła mnie taka więź jak z Broke. Rozumieliśmy się bez słów, była dla mnie jak siostra. Spędzaliśmy razem każdą wolną chwilę i wspieraliśmy się nawzajem. Dzisiaj jednak było inaczej. Siedzę tutaj sam, bez mojej Broke.
     Usłyszałem w nocy kłótnię zza ściany. Jak zwykle poszedłem do tego mieszkania, kierując się od razu do jej pokoju, aby jak zawsze usiąść obok niej i przytulić ją do siebie. Tej nocy jednak nie zastałem jej tam. Szukałem jej po całym mieszkaniu, kiedy w tym czasie nie zwracający na mnie uwagi jej rodzice toczyli kłótnię o pieniądze. Całe pomieszczenie wypełniała woń alkoholu i papierosów. Ponownie wbiegłem do jej pokoju, aby lepiej się przyjrzeć. Zrobiłem parę kroków w głąb pomieszczenia i znalazłem na jej łóżku białą kopertę. Wyjąłem z niej kartkę i siadając na krześle zacząłem czytać list.

Zayn,
   dziękuję ci, że kolejny raz zawitałeś w moim pokoju, aby mnie pocieszyć. Przepraszam cię jednak, że tym razem mnie tutaj nie ma. Chciałam podziękować ci, za wszystkie spędzone razem chwile, za siedzenie ze mną całe noce w ciszy, za słowa otuchy. Pokazałeś mi czym jest prawdziwa przyjaźń. Zawsze powtarzałeś, że będzie dobrze, że to wszystko się kiedyś skończy. Dodajesz mi siły do życia.
   To co wydarzyło się wczoraj, zniszczyło doszczętnie moją słabą już psychikę. Nie radzę już sobie z tym. Ja się po prostu boję. Boję się mojego ojca. Pewnie domyślasz się, co tym razem zrobił. Trauma zostaje na zawsze.
   Dłużej już nie potrafię. Nie potrafię wytrzymać. Poddaję się. Odchodzę Zayn. To dla mnie za dużo. Nie chcę męczyć się już na tym świecie.
   Przepraszam. Wiem, że zawiodłam. I jeszcze raz dziękuję. Gdyby nie ty, nie byłoby mnie tutaj już dawno. Byłeś mi najbliższą osobą. Tak wiele ci zawdzięczam.
   Żyj dalej, w przeciwieństwie do mnie jesteś bardzo silny. Wierzę, że sobie poradzisz. Kocham cię.
                                                     Wybacz mi.
                                                       Broke , xx .
Kiedy przeczytałem te słowa do oczu nacisnęły mi się łzy. Wybiegłem z mieszkania na podwórko. Miałem ochotę zabić jej ojca, ale wiem, że nie tego chciałaby Broke.
     Nie wiem co robić. Tracę właśnie Broke. Najcenniejszy skarb w moim życiu. Chce się zabić. Chce mnie zostawić. Doszła do mnie pewna myśl i już wiedziałem, że muszę ją znaleźć. Nie mogę pozwolić jej odejść. Jest częścią mnie, bez niej nie potrafię żyć. Pomyślałem chwilę o miejscach, w których spędzaliśmy razem czas i kierując się sercem poszedłem nad morze.Zawsze siadaliśmy tam na wysokim klifie i wrzucaliśmy do wody kamienie wypowiadając swoje marzenia.
     Pobiegłem tam jak najszybciej. Kiedy zatrzymałem się na piasku zobaczyłem ją. Stała na samym brzegu klifu. Jej brązowe włosy powiewały na wszystkie strony.
- Broke ! - krzyknąłem i zacząłem biec w jej stronę. Musiałem ją powstrzymać. Odwróciła się w moją stronę i wtedy zobaczyłem jej zapłakaną twarz. Ten widok sprawił wielki ból w moim sercu.
- Nie zbliżaj się ! - krzyknęła roztrzęsiona i wystawiła do przodu rękę na znak abym się zatrzymał.
- Nie rób tego. Proszę cię, nie opuszczaj mnie. - mówiłem przez łzy.
- Ale ja już nie potrafię Zayn ! Nie mam siły ! Ten świat to tylko jedna wielka męczarnia !
- Tak nie musi być.. Proszę cię, odsuń się od brzegu. Obiecuję ci, że będzie lepiej.
- Ty zawsze tak mówisz ! A czy jest lepiej ?! Nie ! Jest coraz gorzej ! Nie chcę już żyć, Zayn !
- Kiedy ja cię kocham Broke ! - krzyknąłem.
- Ja..Jak to , jak to mnie kochasz ? - spytała zdziwiona.
- Po prostu, kocham cię. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Chcę ułożyć sobie z tobą nowe, lepsze życie. Proszę cię , nie zostawiaj mnie.
- Zayn, ja też cię .. AAAA ! - spojrzałem z niedowierzaniem na spadającą dziewczynę. Kawałek ziemi, na której stała właśnie się załamał i razem z nią spadł w dół. Podbiegłem do brzegu i zobaczyłem jak uderza o taflę wody.
- Boże niee !! - krzyczałem płacząc. Momentalnie odepchnąłem się od ziemi i wskoczyłem za nią do wody. Zanurkowałem próbując odnaleźć ją wzrokiem. Wiedziałem, że mogłem już jej więcej nie zobaczyć. Ona nie umiała pływać, była teraz gdzieś pod wodą, a ja nie mogłem jej odnaleźć.
     Poczułem nagle silne uderzenie fali i zobaczyłem ciemność...
Ocknąłem się na piasku i przewróciłem się na bok wypluwając z siebie wodę. Powoli dochodziło do mnie co się stało. Spojrzałem w bok i zobaczyłem obok siebie Nialla, przyjaciela z kamienicy.
- Niall. ona odeszła. - powiedziałem cicho i wybuchnąłem płaczem.
- Wiem, znalazłem to na schodach. - pokazał mi list, który zostawiła mi Broke. - Wiedziałem, gdzie cię znajdę.
- Ja ją kocham, rozumiesz ? Kocham ją i właśnie ją straciłem.
- Powiedziałeś jej o tym ?
- Tak. Najgorsze jest to, że już mówiła, że też mnie kocha i wtedy.. wtedy spadła.
- Przykro mi, Zayn. - przytulił mnie do siebie pozwalając się wypłakać.
- Zostawiła mnie...

Podczas gdy Zayn wypłakiwał się w ramionach przyjaciela, Broke siedziała obok niego gładząc jego policzek. Wiedziała, że popełniła błąd. Kiedy chciała się wycofać i powiedzieć mu co czuje do niego, było już za późno. To wszystko działo się tak szybko. Odeszła. Ale po mimo tego nigdy nie zostawi Zayna. Już zawsze będzie nad nim czuwać w każdym momencie jego życia. Będzie patrzeć na niego z góry.

Love Forever...




środa, 18 kwietnia 2012

Jednopart # 1

Nudząc się wymyśliłam pewną historię. Postanowiłam ją wykorzystać i napisać jednoparta umieszczając go tutaj. 
Ogólnie mam myśl pisania tutaj jednopartów, ale to raczej w maju, po egzaminach. 

IMAGIN WYKORZYSTANY W KONKURSIE NA FACEBOOK : One Direction Imaginy Pl  przeze mnie czyli Sky Evans.
______________________________________________________________________________

          Słońce idealnie rozgrzewało londyńskie ulice w ten wyjątkowy, wakacyjny dzień. Na ulicach tłumili się ludzie korzystający z tej jakże pięknej pogody, bo grzechem byłoby siedzieć w domu. Ja również postanowiłam czerpać z tak pięknych dni jak najwięcej, robić rzeczy, które nie dane były mi w ponure, deszczowe dni. Razem z moją przyjaciółką Alyson postanowiłyśmy pospacerować po mieście. Jedząc zimne lody o naszym ulubionym smaku - straciatella wpadłyśmy na pomysł, aby zagrać w wyzwania. Mieliśmy niezły ubaw podchodząc do ludzi i pytając o dziwne, śmieszne rzeczy. Najczęściej ludzie wyzywali nas, że nie mamy sobie stroić żartów. Tym razem to Alis (Alyson) wymyślała mi zadanie.
- Okej, Ashley. Widzisz ten budynek ? - wskazała palcem na wielki dom, który musiał należeć do zamożnej rodziny. - Zapukaj do drzwi, a gdy ktoś ci otworzy zrób mu zdjęcie i zwiej. Pośmiejemy się wtedy z miny tego kogoś. - szyderczo się zaśmiała a ja biorąc głęboki oddech skierowałam się w stronę budynku. Jeszcze chwilę zawahałam się przed drzwiami i w końcu nacisnęłam na dzwonek. Czekając, aż ktoś otworzy drzwi wyjęłam z torby komórkę i włączyłam w niej aparat. Chwilę jeszcze postałam i w końcu drzwi otworzyły się. Zobaczyłam naprawdę przystojnego chłopaka z burzą brązowych loków na głowie, cudownych zielonych oczach, które wręcz mnie zahipnotyzowały i pięknym uśmiechu, powodującym dołeczki w jego policzkach. Otrząsnęłam się szybko i krzycząc 'uśmiech' zrobiłam zdjęcie. Obróciłam się na pięcie i zaczęłam uciekać. Niestety pech chciał, że na kogoś wpadłam i to wcale nie przypadkiem. Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam trochę osiwiałego już mężczyznę w grymasem na twarzy. Złapał mnie za rękę i poprowadził do środka domu. Zdążyłam ostatni raz spojrzeć na przyjaciółkę, która nie wiedziała co ma zrobić i znalazłam się w budynku.
- Paul, mieli pilnować domu, a tu co ? - krzyczał wkurzony chłopak. Posadzono mnie w salonie, na beżowej, skórzanej sofie. Po chwili w pokoju zebrała się jeszcze czwórka innych chłopaków.
- O co chodzi ? Kto to jest ? - spytał zdezorientowany blondyn.
- Właśnie chcemy się dowiedzieć. - powiedział zdenerwowany mężczyzna i wyrwał mi z ręki telefon, chcąc pewnie usunąć zdjęcie.
- O nie ! To jest moje, nie masz prawa ! Oddawaj mi to !  - wstałam zirytowana  i rzuciłam się na niego chcąc odebrać moją własność.
- Siadaj młoda i nie rób problemów. Rozumiemy, że jesteś kolejną napaloną fanką, ale to nie znaczy, że tolerujemy takie nachodzenie w domu. Chłopaki chcą trochę prywatności.
- Napalona fanka ? - prychnęłam, po czym zaczęłam się śmiać.
- A co, nie jesteś naszą fanką ? - spytał zdziwiony Mulat.
- A niby dlaczego miałabym być fanką jakiejś bandy nastolatków ?
- Nie znasz nas ?
- Nieee.Oświećcie mnie kim jesteście.
- One Direction. Zespół. Nie słyszałaś o nas ?
- Aaa ! Rzeczywiście. Coś mi się obiło o uszy.
- Po co ci było więc to zdjęcie ? - spytał chłopak z lokami.
- To były tylko wygłupy, skąd mogłam wiedzieć, że mieszka tu jakiś zespół. Przepraszam, ale nie mam ochoty tutaj siedzieć, więc do widzenia. - wstałam i przechwyciłam od Paula komórkę. Chciałam udać się w stronę wyjścia, ale szczerze się zgubiłam po drodze. Nie wiedziałam nawet gdzie salon. Skręciłam w prawo i weszłam do jakiegoś pokoju. Taa. Jakby tam miało być wyjście.. Chciałam już wyjść ale coś chwyciło mnie za rękę. A raczej ktoś..
- Co tu robisz ? - spytałam przestraszona ponownie zatapiając się w zielonych tęczówkach chłopaka.
- Mógłbym spytać o to samo. - zaśmiał się uroczo.
- Ale, przed chwilą byłeś tam. - powiedziałam zdezorientowana.
- Korytarz jest długi i pokręcony. Zgubiłaś się czy może jednak jesteś fanką i chcesz przechwycić moje rzeczy. - znów ukazał rząd swoich białych zębów.
- Zgubiłam się. Macie pokręcony korytarz.
- I pewnie chciałabyś abym zaprowadził cię do wyjścia. - spojrzał na mnie wzrokiem oczekującym jakby zapłaty, czy coś w tym stylu.
- Dokładnie, tak.
- A co za to dostanę ? - no tak, podejrzewałam to.
- A co chcesz ? - spytałam jakby znudzona.
- Chcę się z tobą umówić. - powiedział szczerząc się szeroko, a mnie wprawiając w osłupienie.
- Ze mną ? Że niby dlaczego ?
- Podobasz mi się. Postawiłaś się Paulowi, nie znasz nas co znaczy, że nie polecisz na sławę tak jak inne. Wyróżniasz się czymś. Nie wiem co to jest, ale strasznie przyciąga.
- Okej, czeka na mnie pewnie nieźle wystraszona przyjaciółka, więc się zgadzam. - powiedziałam, a wtedy ucieszony chłopak odprowadził mnie do drzwi.
- To kiedy się spotkamy ? - zapytał.
- Emm. Dziś jest ładna pogoda, więc może po południu ?
- Dobra, podaj adres i po ciebie podjadę.- napisałam mu na karteczce adres domu i numer telefonu. Pożegnałam się z nim przepraszając za to najście i w końcu wyszłam na dwór. Wzrokiem odszukałam zdenerwowaną Alyson.
- Boże, jak się bałam. Kto to był ? Co ci zrobili ? - zaczęła wypytywać.
- Haha. Nie uwierzysz. Tutaj mieszka ten zespół co wygrali bodajże X Factor. A nie , czekaj. 3 miejsce zajęli. Kojarzysz ? W każdym razie, ich ochroniarz, nieźle się wkurzył. Potem chcąc wyjść zgubiłam się i wpadłam na jednego z tego zespołu. Odprowadził mnie do wyjścia, chcąc za to się ze mną spotkać. Umówiliśmy się na później. - powiedziałam za jednym tchem.
- O mamo ! Poważnie ? Idziesz z nim na randkę ?
- Tak, ale spoko. To będzie jednorazowe spotkanie. W końcu on jest sławny.
- Dobra, dobra. Słuchaj, ja muszę wracać do domu, bo obiecałam mamie zająć się dzisiaj małym.
- Okej, zobaczymy się jutro ?
- Jasne. Przecież musisz mi potem opowiedzieć całą randkę, minuta po minucie. - zaśmiała się.
- Ha Ha. - przytuliłyśmy się na pożegnanie i rozeszłyśmy w stronę swoich domów. Z głowy nie mógł mi wyjść ten uroczy chłopak. No tak, super. Umówiłam się z kimś kogo nawet nie znam..
           Po jakimś czasie byłam już u siebie w domu. Przywitałam się z mamą, która właśnie przygotowywała obiad i poszłam do swojego pokoju. Z chwilą, gdy odpaliłam laptopa dostałam sms.
" Będę po ciebie o 17. Harry. "
No pewnie chłopaku, ustal sobie wszystko nie pytając mnie o zdanie.. Bynajmniej wiedziałam już jak ma na imię. Niech on również pozna moje. Napisałam mu :
" Okej, będę czekać. Ashley "
Miałam jeszcze niecałe dwie godziny do spotkania. Wzięłam szybki prysznic, aby się odświeżyć. Rozpuściłam swoje długie brązowe włosy na ramiona, a długą grzywkę zaczesałam do tyłu. Stanęłam przed szafą i zastanawiałam się co na siebie założyć. Co jak co, ale chciałam dobrze wypaść. Ostatecznie po wyciągnięciu całej zawartości szafy zdecydowałam się na TEN zestaw.
Korzystając jeszcze z chwili wolnego czasu poczytałam trochę o zespole Harrego i obejrzałam parę filmików z X Factora. Muszę przyznać, że są naprawdę słodcy i zabawni. Miałam już otwierać kolejny filmik, ale właśnie ktoś zadzwonił do drzwi. Zbiegłam szybko do przedpokoju i zamaszystym ruchem otworzyłam je.
- Cześć piękna. Idziemy ? - uśmiechnął się uroczo.
- Cześć piękny. Tak. - odwzajemniłam uśmiech i wyszłam z domu.
- Przygotowałem dla nas coś specjalnego. - poruszał śmiesznie brwiami wprawiając mnie w napad śmiechu.
- Przepraszam, naoglądałam się trochę filmików z wami i po prostu.. nieźle się naśmiałam.
- A, no to rozumiem.
Jeszcze chwilę nabijaliśmy się z ich różnych akcji i odpałów, aż doszliśmy nad jezioro. Weszliśmy na stary drewniany mostek, a stamtąd Harry poprowadził mnie do łódki. Pomógł mi na nią wejść po czym sam dosiadł się obok mnie. Płynęliśmy jakiś czas wypytując się o siebie nawzajem. Nie spodziewałam się, że obdarzę tego chłopaka taką sympatią. Myślałam, że to jakaś zadufana w sobie gwiazda, ale on był inny. Bardzo zabawny i porywczy, ale za to czuły i romantyczny. Byłam pewna, że za tym słodkim wyglądem zewnętrznym kryje się osoba o buntowniczym i niegrzecznym charakterze. Z tego co mi o sobie opowiadał, nie myliłam się.
         Harry zmęczony już wiosłowaniem przystanął na trochę w celu odpoczynku. Nigdy nie czułam się bezpiecznie na wodzie z powodu wypadku, który kiedyś ledwo przeżyłam. Postanowiłam zastąpić chłopaka, bo chciałam szybko dopłynąć do brzegu. Z początku ten nie chciał mnie dopuścić do wioseł, ale udało mi się go przekonać. Stanęliśmy chcąc zamienić się miejscami i w tym momencie łódka przechyliła się, przez co wylądowaliśmy w wodzie.
          Zamknęłam oczy i głęboko oddychając starałam się utrzymać na powierzchni wody. Harry musiał zaobserwować moją dziwną reakcję i opanowując śmiech podpłynął do mnie.
- Nic ci nie jest ? - zapytał zmartwiony.
- Nic. Ja tylko.. cholernie się boję. - odpowiedziałam trochę zawstydzona.
- Spokojnie. Jestem z tobą. Chodź. Wskocz mi na plecy.- odwrócił się do mnie tyłem, a ja wykonałam to co mi kazał. Szybko podpłynął ze mną do łódki pomagając mi do niej wejść.
- Przepraszam ja po prostu mam traumę z dzieciństwa. - powiedziałam spuszczając głowę w dół na wspomnienia z tamtego dnia.
- Chcesz mi o tym opowiedzieć ? - zapytał chwytając moją dłoń, co dało mi trochę otuchy. Coś w nim powodowało, że czułam się bezpiecznie. Opowiedziałam mu wydarzenia z wypadku na jachcie, w którym zmarł mój tata, a on wsłuchiwał się w każde wypowiedziane przeze mnie słowo, na koniec pocieszając mnie.
          Chmury, zapowiadające deszcz przysłoniły grzejące nas słońce, co trochę mnie zaniepokoiło. Harry podpłynął do brzegu, a stamtąd poszliśmy w stronę jego domu, który w przeciwieństwie do mojego był niedaleko. Reszta zespołu jak i ochroniarz zdziwili się ponownie widząc mnie w ich domu.
- Co ona znowu nabroiła ? - spojrzał na mnie z wyrzutem Paul, a potem zmierzył nas wzrokiem dziwiąc się naszym mokrym ubraniom.
- Nic nie nabroiła. Umówiłem się z nią, po prostu. - odpowiedział Harry dumnym głosem.
- Uuuuuuuuuuuuuuu ! - chłopaki wydali z siebie głośny okrzyk, na co ja zalałam się rumieńcami, iż każdy zaczął się mnie przyglądać.
- Chodź do pokoju, wysuszymy się, a potem jak chcesz mogę cię odwieźć do domu. - zaproponował lokowaty.
- Okej. - odpowiedziałam idąc za nim. Usiadłam na brzegu łóżka nie chcąc za bardzo go zmoczyć i obserwowałam poczynania chłopaka. Zauważyłam, że ten pokój nie należy chyba do niego, a bardziej do dziewczyny.
- Wybierz sobie coś stąd. To ciuchy mojej siostry, ale ona już tu nie mieszka, więc weź co chcesz. - powiedział otwierając dużą szafę. Wyjęłam z niej czarne rurki i beżowy, luźny sweterek. Spojrzałam znacząco na Hazzę, a on rozumiejąc o co chodzi opuścił pokój pozwalając mi się przebrać. Jego siostra musiała być mojej postury bo rzeczy idealnie na mnie pasowały. Po paru minutach chłopak znów pojawił się w pokoju również przebrany i komplementując mój wygląd zaprowadził mnie do łazienki gdzie obydwoje wysuszyliśmy włosy i powiesiliśmy mokre ubrania na grzejniku. 
- To co robimy ? - spytał.
- Miałeś już mnie odwieźć. 
- Ale że już ? Wcześnie jest jeszcze. Zostań ze mną. - spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem , na co się zgodziłam. Od razu ucieszony chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę dużych czarnych drzwi. Za nimi mieściła się mała sala z wielkim plazmowym telewizorem na ścianie. Na wyłożonej puszystym dywanem podłodze ustawiona była duże wygodna kanapa i pełno poduch. W pomieszczeniu panował półmrok a świecące małe lampki przy suficie dodawały tutaj romantycznego klimatu. 
- Wolisz horror czy komedie ? - spytał przeglądając filmy.
- Zdecydowanie horror. No chyba, że się boisz ? - zaśmiałam się.
- Ja ? O ciebie bym się raczej martwił. Zayn kupił naprawdę straszne filmy.
- Jestem dużą dziewczynką, nie boję się. 
- Zobaczymy. - włączył film i rzucił się obok mnie. 
Chłopak miał rację, film trzymał w napięciu. Ciągle kurczowo ściskałam jego rękę i zamykałam oczy. Muzyka w filmie zapowiadała jakąś straszną scenę dlatego wolałam na to nie patrzeć. W najbardziej kulminacyjnej chwili ktoś wyskoczył zza kanapy z głośnym krzykiem, który ja ze strachu sama przegłuszyłam i mocno wtulając się w Harrego zwaliłam go razem z sobą na podłogę. Spojrzałam na czwórkę płaczących i turlających się po podłodze ze śmiechu chłopaków i wkurzonego loczka. 
- Odbiło wam ?! Wynocha stąd ! - krzyknął na nich wyganiając ich z pokoju i na koniec przekluczył zamek w drzwiach. - Przepraszam za nich, nieźle cię wystraszyli. - powiedział siadając obok mnie. 
- Spoko. - zaczęłam się śmiać ze swojej reakcji. - To ja przepraszam, że zwaliłam cię na podłogę. 
- Nie szkodzi. - uśmiechnął się, po czym objął mnie swoją ręką przyciągając do siebie. Było mi wyjątkowo dobrze być przyklejoną do jego okrytego cienką koszulką torsu, od którego biło niesamowite ciepło.

Poczułam delikatny dotyk na moim policzku i od razu otworzyłam oczy. Znajdowałam się wciąż w kinowej sali. Spojrzałam w górę i zobaczyłam czuwającego nade mną Harrego, który od razu się do mnie uśmiechnął.
- Która to godzina ? - spytałam przeciągając się.
- Druga w nocy. Możesz jeszcze sobie pospać. - odpowiedział.
- Jak to druga w nocy ?! Cholera, mama mnie zabije ! - mówiłam zdenerwowana szukając w kieszeni telefonu.
- Spokojnie. Dzwoniła do ciebie, więc odebrałem i powiedziałem gdzie jesteś.
- Co ? I jak zareagowała na to, że śpię właśnie w domu u piątki obcych chłopaków ?! 
- Oj już nie takich obcych. Znamy się już bardzo dobrze.
- Zaledwie jeden dzień.
- Mi to wystarcza, żeby wiedzieć o tobie dużo.
- Dobra, nie ważne. Co ona na to ?
- Uspokoiła się i podziękowała mi. Poprosiła abym odwiózł cię przed obiadem, bo będziecie mieć gościa.
- Tak po prostu ? Nie była zła ? 
- Nie. 
- No kolego, masz jakiś dar przekonywania. Gdy raz spałam u swojego chłopaka to dostałam szlaban.
- W końcu jestem Harry Styles. - poruszał śmiesznie brwiami i wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Chwyciłam z podłogi poduszkę i cisnęłam nią w chłopaka. Odwdzięczył mi się tym samym i po chwili turlaliśmy się po podłodze okładając się poduszkami. Nie wiedząc jakim sposobem wylądowaliśmy w takiej pozycji, że Harry siedział na mnie okrakiem. Przestałam się śmiać i zatopiłam się w jego zielonych tęczówkach. Jego twarz coraz bardziej zbliżała się do mojej, aż w końcu dzieliły nas tylko milimetr. Czułam na swojej skórze gorący i przyśpieszony oddech chłopaka. Zamknęłam oczy i poczułam słodki smak jego ust. Miałam wrażenie, że budzące się w moim brzuchu motylki rozerwą mi go za chwilę. Chłopak oparty rękoma o podłogę coraz namiętniej wpijał się w moje usta. Przez ciało przechodziły mi przyjemne dreszcze wprawiające mnie w bezruch. 
 ~ - ~ 
          Od tamtej chwili coraz częściej zaczęłam spotykać się z chłopakiem. Pewnego dnia zabrał mnie na spacer po plaży, a tam wyznał mi miłość. Od tamtej chwili byliśmy parą. Czułam, że Harry jest tym jedynym. Przeżyłam z nim swój pierwszy raz i nigdy nie przyszło mi do głowy, że to był błąd, bo wiedziałam, że oboje się bardzo kochamy. 
         Tak, kochałam go bezgranicznie. Poświęciłabym dla niego wiele. Niektórzy mówią, że zbyt wiele. Czasami jednak miałam wrażenie, że on nie traktuje naszego związku poważnie. Nie angażował się tak jak ja, chociaż nigdy nie zwątpiłam w jego miłość do mnie, którą codziennie mi okazywał. Moja przyjaciółka, Alyson, nie podzielała mojego zdania co do chłopaków z One Direction. Nie lubiła żadnego z nich, a najbardziej Harrego. Mówiła, że jest sztuczny i bezczelny. Że nie jest to chłopak dla mnie. Byłam jednak tak zaślepiona jego miłością, że nie zauważyłam kiedy wszystko zaczęło się psuć.
            Gdy się ocknęłam z tego cudownego snu, było już źle. Coraz mniej czasu spędzałam z chłopakiem. Wciąż wywijał się od spotkań ze mną usprawiedliwiając się wywiadami, koncertami, zmęczeniem. Rozumiałam go, ciężko pracował, ale miałam wrażenie, że przestałam się już dla niego liczyć. Kiedy już się spotykaliśmy to zachodziły między nami sprzeczki prowadzące do kłótni. Przepłakiwałam wiele nocy myśląc o tym co się dzieje. Cała magia gdzieś znikła. 
            Nie chcąc stracić najważniejszej osoby w moim życiu, postanowiłam coś z tym zrobić. Musiałam z nim poważnie porozmawiać na temat naszego związku. Musiałam dowiedzieć się, czy on wciąż coś do mnie czuje. Czy może dla niego było to zwykłe zauroczenie.. 
~ - ~
           Założyłam na siebie kurtkę i wciągnęłam czapkę. Wyszłam z domu owijając się szalikiem. Mróz szczypał moje policzki, a śnieg zamarzał na moich włosach. Śnieg na drodze i wiejący wiatr utrudniał mi chodzenie, jednak nie przeszkadzało mi to. Nie tym razem. Miałam cel i nic nie mogło mnie teraz zatrzymać. Szłam do swojej największej miłości. Szłam uratować to co powoli zaczynało gasnąć. 
          Minęłam już ostatnią uliczkę i po chwili stanęłam przed drzwiami domu One Direction.  Chłopaki nie kazali mi dzwonić, mówili, że mam się czuć jak u siebie w domu. Zawsze więc mogłam do nich przychodzić bez żadnego uprzedzania i robić im niespodzianki. Ostatnio jednak czułam się coraz bardziej niezręcznie. Wydawało mi się, że Harry nie jest zadowolony z moich wizyt. Rzadko spędzaliśmy czas sam na sam, on ciągle chciał siedzieć w salonie z chłopakami. Nie przeszkadzało mi to do czasu..
           Tego dnia również weszłam do środka bez dzwonienia. Nie zastałam nikogo w salonie, więc od razu pokierowałam się w stronę sypialni mojego chłopaka. Zatrzymałam się przed drzwiami i wzięłam głęboki wdech. Wiedziałam, że czeka mnie trudna rozmowa. Chwyciłam pewnie za klamkę i weszłam do środka.. 
           Zamarłam. Poczułam silny ból w klatce piersiowej. Serce ? Rozpadło się właśnie na kawałki. Policzki dokuczliwie zaczęły mnie piec, a oczy zaszkliły się od łez, które po chwili spływały po mojej twarzy. Całą ekscytację tym, że wszystko może wrócić do normy zastąpił cholerny ból, ponieważ właśnie zobaczyłam mojego chłopaka z moją przyjaciółką w łóżku. 
          Spojrzeli na mnie wystraszeni i od razu zaczęli krzyczeć, że to nie tak jak myślę. Ale co oni mogli wiedzieć ? Cały ostatni czas potrzebowałam wsparcia, poczuć się bezpiecznie. Alyson, wciąż przekonywała mnie do rozstania się z Harrym i teraz już wiem dlaczego..  Wykorzystała ten trudny okres w naszym związku.. A Harry ? Przestał mnie już kochać ? Jak długo to trwa ? Czy to dlatego mnie unikał ? Chciał wymienić mnie na moją przyjaciółkę ? Jak oni mogli mi to zrobić ? - z tymi, i tysiącami innych myśli wybiegłam z jego domu. Nie chciałam tam być minuty dłużej. Nie chciałam już nigdy więcej patrzeć na ich zakłamane twarze.  Nigdy nie czułam się tak cholernie źle..
            Potem było coraz gorzej. Alyson ciągle dzwoniła, nie chcąc pokazywać się przed moją mamą. Natomiast Harry pomimo jej uprzedzeń codziennie zjawiał się pod moim domem. Kiedy postanowiłam w końcu z nim porozmawiać, starał się mnie przekonać, że tylko mnie kocha. I choć w głębi duszy strasznie za nim tęskniłam i darzyłam go wielkim uczuciem, to nie potrafiłam mu zaufać. Nie po tym co mi zrobił..
         Rozstaliśmy się. Od tego czasu bardzo się zmieniłam. Tak mówili mi ludzie. Wyciszyłam się. Nie byłam już tą rozgadaną nastolatką z szerokim uśmiechem na twarzy i masą głupich pomysłów w głowie. Nie chodziłam tak jak dawniej na imprezy, nie upijałam się do nieprzytomności jak inni. Rzadko odbierałam telefony i prawie nigdy nie odpisywałam na smsy. Odizolowałam się od ludzi. Kiedy mijałam ulicami Harrego idącego z resztą zespołu, udawałam, że go nie widzę. Kątem oka widziałam jednak jak spuszcza głowę w dół, a chłopaki klepią go wtedy po ramieniu, jakby na pocieszenie. Wtedy najczęściej musiałam ocierać twarz z łez.. Alyson przestała się narzucać. Zrozumiała chyba, że nie mam już dla niej kolejnej szansy..
           ~ - ~ 
          Czas mijał, ale rany się nie goiły. Nadal go kochałam, co nie pomagało mi o nim zapomnieć. Wciąż czułam silny, wewnętrzny ból. Nie przesypiałam nocy. Moja poduszka wiecznie była mokra od łez. Nie wytrzymywałam psychicznie widząc ciągle przed oczami scenę z tamtego dnia. 
          Pewnego dnia postanowiłam z tym skończyć. Rozglądając się pewnie ostatni raz po moim pokoju ocierałam z twarzy łzy. Na dworze mijałam znajomych ludzi w myślach żegnając się z nimi. Pewnym krokiem przemierzałam ulicę, by dojść do swojego celu. 
          Przysiadłam na starym, drewnianym mostku i spoglądając na unoszącą się na wodzie łódkę rozpłakałam się jeszcze bardziej. Ledwo utrzymując się na nogach weszłam do niej. Wyciągnęłam z kieszeni kawałek kartki i zaczęłam po niej bazgrać. Położyłam ją na siedzeniu obok i przycisnęłam niewielkim kamieniem, by jej nie zwiało. Wpatrując się w zachód słońca wyjęłam z torby żyletkę. Przycisnęłam ją sobie do ręki i pociągnęłam bez namysłu. Ból stawał się coraz słabszy, a ja z wpatrywałam się w płynącą z długiej rany krew.
- Ashley ?! - usłyszałam stłumiony głos, który wydawał mi się być znajomy. Odwróciłam głowę, ale zobaczyłam tylko oślepiające światło. 

Ciemność.
Ciemność.
Ciemność.
Przebłyski światła.
Znów ciemność.
Słyszę głosy.
Chcę się poruszyć.
Znów oślepiające światło.

- Ashley ! Obudziła się ! - krzyknął płaczliwie siedzący obok mnie chłopak.  Zamrugałam jeszcze parę razy oczami, rejestrując co się dzieje wokół mnie. Otaczali mnie ludzie, wydawali mi się być znajomi. Znów przebłyski światła, sceny z przeszłości...
- Har..Harry. - wymówiłam zatapiając się w jego cudownych oczach.
- Już wszystko dobrze. Jestem z tobą. - powiedział ściskając moją dłoń, jakby bał się, że może mnie stracić. Lekarz poprosił wszystkich o wyjście i uświadomił mi co się stało. Straciłam dużo krwi i to dzięki Harremu wciąż żyję. Gdy po sprawdzeniu wszystkich aparatur mężczyzna wyszedł z sali, chłopak z bujnymi lokami wszedł z powrotem.
- Dlaczego to zrobiłaś ? - spytał smutno siadając obok mnie. 
- Ja, ja, ja po prostu nie wytrzymałam już. 
- Przeze mnie ? Chciałaś się zabić przeze mnie ? Ashley.. nie jestem warty ani jednej twojej łzy, a co dopiero życia. Jestem cholernym dupkiem, bardzo cię zraniłem, wiem. Ale kiedy odeszłaś zdałem sobie sprawę jak wiele dla mnie znaczysz. Tak wiele zawdzięczam dzięki tobie. Dni bez ciebie nie miały dla mnie już sensu. Popełniłem największy błąd w życiu tamtego dnia. Kiedy zobaczyłem cie na tej łódce, opadającą z sił, czułem jak zawala się mój cały świat. Bałem się, że już nigdy cię nie zobaczę. Nie usłyszę twojego cudownego śmiechu, nie zobaczę już blasku twoich oczu. Kocham cię Ashley. Nie mogę cię stracić, bo jesteś częścią mnie. Większą częścią mnie. Nie potrafię bez ciebie żyć. Proszę wybacz mi.. - powiedział to z takim uczuciem, że zaparło mi dech. Po twarzy spływały mu strugi łez.. Obdarował mnie jednym ze swoich najpiękniejszych spojrzeń. Wtedy zakochałam się w nim kolejny raz.. 

xx.





______________________________________________
nie tak to planowałam, ale wyszło co wyszło.; p

środa, 4 kwietnia 2012

Epilog.

          Życie szybko zmierza do przodu. To już dwa lata od kiedy poznałam One Direction. Dwa cudowne lata w moim życiu. Pełne miłości, rozczarowań, wypadków, łez, szczęścia. Entuzjastycznie wspominam wszystkie chwile spędzone z nimi. Wspaniałe chwile. Kiedyś pomyślałabym, że to sen, marzenie. Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez tych pięciu chłopaków i czterech dziewczyn. Są dla mnie najwspanialszymi przyjaciółmi i nic tego już nie zepsuje. Nie pozwolę na to.
          Jak mówią ludzie, żadna wielka miłość nie umiera do końca. Od jakiegoś już czasu coraz bardziej w to wierzę. Od dawna już nie byłam smutna, zrozumiałam, że bierze się z braku odwagi na podążenie za marzeniami, za znakami. Ja, znalazłam w sobie odwagę i wiarę. Jestem teraz z siebie dumna i szczęśliwa. Szczęśliwa, bo jest przy mnie najważniejsza osoba w moim życiu. Chłopak, którego zielone oczy hipnotyzują mnie każdym swym spojrzeniem. Zapach jego ciepłej skóry, czuły dotyk, namiętne pocałunki doprowadzały mnie do szaleństwa. Zniewalający uśmiech, którym zarażał i , z którym szeptał mi na ucho słodkie słówka. Był częścią mnie, większą częścią. Bez niego nic nie miało sensu. Nic. Bo on był prawdziwą miłością mojego życia. Był najbliższą mi osobą, z którą mogłabym iść na koniec świata. Zdarzyło się to drugiego dnia ostatnich wakacji. Wakacji w USA ...

Powoli wyszłam z pokoju i zobaczyłem siedzącego na łóżku Harrego. Zastanawiałam się co mu powiedzieć, jak zareaguje, co mi powie. Co się wydarzy. Wzięłam głęboki oddech i pewnym już krokiem podeszłam do niego. Spojrzał na mnie z uśmiechem ale i troską na twarzy. 
- Wszystko w porządku ? - zapytał.
- Właśnie nie. Muszę z tobą porozmawiać. - powiedziałam, wlepiając wzrok w podłogę.
- Mów co cię gryzie. - powiedział zachęcająco i usiadł bliżej mnie.
- Zacznę od tego, że zrobiłam coś co ci się nie spodoba, ale zanim zaczniesz krzyczeć i mnie znienawidzisz, proszę, żebyś wysłuchał mnie do końca. Dobrze ? - mówiłam drżącym głosem wciąż nie podnosząc głowy.
- Obiecuję. 
- Ja, znalazłam pod łóżkiem twój pamiętnik i prz.. - zacięłam się. Nie wiedziałam czy powiedzieć prawdę. Harry był dość wybuchowy, bałam się, że naprawdę mnie znienawidzi. - Przeczytałam jeden wpis. Wiem, że nie powinnam ale coś mnie kusiło, żebym go przeczytała. Więc, przeczytałam, że ty mnie kochasz. - w tym momencie na niego spojrzałam. Miał sztywno zaciśnięte usta, a jego oczy szkliły się od zbierających się już łez. Swoje dłonie zacisnął kurczowo na spodniach. Coraz bardziej się bałam. - Przepraszam. Jednak nie żałuję, że to zrobiłam. Bo gdybym tam nie zajrzała, nie dowiedziałabym się o tym, że ty mnie wciąż kochasz. Nawet nie wiesz jaką ulgę poczułam czytając to. Bo chodzi o to, że ja też cię kocham. Starałam się o tobie zapomnieć, okłamywałam się, że wszystko jest dobrze, że cię nie potrzebuję, ale to nie prawda. Kocham cię od naszego pierwszego spotkania, z każdym dniem coraz bardziej. Gdy patrzyłam na ciebie i Victorię, gromadziła się we mnie złość i zazdrość, bo nie mogłam być na jej miejscu. Tak bardzo chciałam abyś to mnie przytulał i całował. Tak bardzo chciałam być twoim wsparciem, najważniejszą osobą w twoim życiu. Raniłam Nialla z myślą, że to jego kocham. Że miłość do niego była silniejsza od tej do ciebie. Sądziłam, że Victoria idealnie mnie zastąpiła, ale ty wciąż mnie kochałeś. Jeżeli oczywiście to co napisałeś było prawdą.
- Nie wiem co powiedzieć, Hayley. Sądziłem, że gdy zdradziłem cię z Caroline to naprawdę przestałaś mnie kochać. Myślałem, że ty i Niall to naprawdę coś poważnego. Kochałaś mnie przez cały ten czas ? - mówił z niedowierzaniem. 
- Właśnie ci to powiedziałam. Nigdy nie przestałam cię kochać, Harry. 
- Czy ty chcesz do mnie wrócić ? - spytał niepewnie.
- Myślę, że warto spróbować. Jeśli ty tego chcesz. 
- Dziewczyno ja nie marzę o niczym innym jak o byciu z tobą. - przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. - Tak bardzo za tobą tęskniłem. Jesteś moim życiem i doskonale o tym wiesz. Bez ciebie jestem taki bezsilny i samotny. To z tobą moje życie nabiera sensu. Tęsknię za wspólnymi nocami, za twoim dotykiem, uśmiechem. Za twoim czułym spojrzeniem. Za zwykłą rozmową sprawiającą, że wszystko w około się zatrzymuję. Tak bardzo cię kocham. - spojrzał na mnie swoimi zalanymi łzami, zielonymi tęczówkami i po chwili nasze usta złączyły się w pocałunku. To było takie magiczne i utęsknione. Wiedziałam, że mam teraz przy sobie wszystko.

Tak właśnie rozpoczęliśmy z Harrym wszystko od nowa. Zmieniliśmy nasze życie na lepsze. Staraliśmy się z całego serca. I wszystko dobrze się układało. Chłopak bardzo zaangażował się w związek i sprawiał, że byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
          Również Niall znalazł swój skarb. Z początku był trochę przygnębiony i często zamykał się w pokoju. Ale starał się cieszyć moim szczęściem. Byliśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi. Cieszyłam się, że po mimo wszystko nie straciłam go i wciąż miałam go blisko siebie. W końcu i on poznał dziewczynę, która odmieniła jego życie i zamieszała mu w głowię. Był wtedy naprawdę szczęśliwy. Wróćmy do tego szczególnego dnia w jego życiu...


Gdy rozstałem się z Hayley, zadzwonił do mnie Josh. Mój przyjaciel, który jeździł po świecie i akurat mógł zatrzymać się na trochę w Detroit. Wyskoczyliśmy na miasto, do pobliskiej knajpy i opowiadaliśmy sobie o tym co się u nas pozmieniało. Zazdrościłem mu tego, że był taki niezależny. Mógł robić co chce i kiedy chce. Ja miałem zespół, tworzyłem jedność z czterema przyjaciółmi. Nie mogłem robić tego na co miałem ochotę, bo ucierpiał by na tym zespół. Josh, widząc, że jestem trochę nie w sosie, zaprosił mnie na domówkę u jego kolegi. Impreza, była teraz dla mnie dobrym lekarstwem, więc z chęcią tam poszedłem. Nie było wielu ludzi, żadnych reporterów i napalonych fanek. Cieszyłem się, że mogłem w końcu odetchnąć. Poznałem tam fajnych gości i parę miłych dziewczyn, które tam były. Siedząc na kanapie rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, gdy nagle do pokoju weszła dziewczyna, którą musiałem już gdzieś spotkać. O tak, byłem pewien, że już ją widziałem. Nasze oczy spotkały się, a ona rozszerzyła oczy ze zdziwienia. Widocznie też się mnie tutaj nie spodziewała. Wstałem ze skórzanej sofy i podszedłem do niej nieśmiało.
- Cześć, czy to nie ty.. - przywitałem się, ale ona nie dała mi dokończyć.
- Tak to na mnie wpadłeś w kinie. - zaśmiała się uroczo. - No i cześć. - przytuliła się na powitanie. 
- Nie sądziłem, że cię jeszcze spotkam. 
- Tak, ja też myślałam, gdzie by można było cię spotkać. - powiedziała z uśmiechem, a jej policzki zalały się rumieńcami. 
- Myślałaś o mnie ? - podniosłem śmiesznie jedną brew do góry. 
- Może trochę. Byłeś naprawdę miły i uroczy tam w kinie, a teraz ciężko znaleźć kogoś takiego. - oboje się zaśmieliśmy i weszliśmy do pokoju. Mike, tak chyba miał na imię jeden z chłopaków, zapuścił muzykę i wszyscy poderwali się do tańca. 
- Zatańczysz ? - spytałem .. no właśnie.  - Właściwie to jak się nazywasz ? - zapytałem się jej idąc na parkiet. 
- Ashley. A ty jesteś Niall tak ? 
- Tak, właśnie.
Do końca wieczoru spędziliśmy razem czas. Wiedziałem już, że to początek dobrej przyjaźni. Ta dziewczyna była naprawdę wspaniała. Taka radosna i napawająca energią. Przez cały czas uśmiech nie schodził jej z twarzy. Jej oczy radośnie się błyszczały. 
Później zaczęliśmy coraz częściej się spotykać. Nigdy nie brakowało nam tematów do rozmów. Czułem się przy niej wyjątkowo dobrze. Po jakimś czasie wiedziałem już, że ta dziewczyna nie jest mi obojętna. Przyjaźń przestała mi już wystarczać, chciałem czegoś więcej. W obawie, że zniszczę to co nas łączyło, nie chciałem powiedzieć jej o swoich uczuciach. Gdyby nie Hayley, która dodała mi wiary w siebie i pomogła mi to wszystko zorganizować, nie wiem jak by się to dalej potoczyło. 
Wynająłem dla niej całe kino i zaprosiłem ją na randkę. Była zaskoczona tym co dla niej zrobiłem. Zjedliśmy wspólnie kolację i w końcu wyrzuciłem to z siebie. Wyznałem jej miłość i zaśpiewałem dla niej Gotta be you. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy, przytuliła się do mnie, po czym po raz pierwszy mnie pocałowała. Wiedziałem, że to ta jedyna. Wiedziałem, że chcę ją chronić i uszczęśliwiać. 
Tak właśnie rozpoczął się mój nowy etap życia, w którym najważniejszą częścią była Ashley.

Tak, Niall i Ashley są uroczą parą. Tej dziewczyny trudno było nie kochać. Była urocza i bardzo dbała o naszego Irish Boya.
Tak , właśnie zapisuję ostatnią kartkę w moim pamiętniku, który wypełniony jest po brzegi wspomnieniami. Żegna was, Hayley. xx. ♥

 ,,Daj szansę każdemu dniu by stał się tym najlepszym "





Ashley.
_______________________

tak , tak . to już koniec tego opowiadania.
wiem, że znajdą się tu komentarze, z prośbą
o kontynuowanie go , ale mówię
stanowcze nie. 
nic nie trwa wiecznie, trzeba to w końcu zakończyć
a ten moment wydaje mi się być odpowiedni. 

Dziękuję wam wszystkim za 26,693 wejść na bloga,
za 448 komentarzy ze słowami wsparcia.
Cieszę się, że wam się to opowiadanie spodobało.

Trochę ciężko mi kończyć tego bloga, 
może to głupie ale przywiązałam się do 
Hayley. 

Oczywiście nie jest to koniec opowiadań. 
Skupiam się teraz na opowiadaniu Gotta Be You
Niedługo także zaczynam nowe opowiadanie, 
które powoli jest już pisane, ale 
dam sobie jeszcze czas i rozpocznę je
z zapasem rozdziałów, zabezpieczając się
na brak weny. 

Chcę was jeszcze zaprosić na twitcama, którego będę robić 
wraz z Anią, autorką bloga Larry Stylinson.
Piątek, godzina 12:00. 
Link podam później, więc chętni zaglądajcie, albo
zostawcie swoje twittery, a na pewno zostaniecie
powiadomione.

Dziękuję wszystkim czytelnikom
peace&love